Jeszcze nie, jeszcze chwileczkę, jesień stoi na progu, czeka
subtelna pani w kolorowym wianku na głowie,
a w nim kłosy i liście w złoto czerwonych kolorach
bogata w owocowym sadzie końca lata.
Czeka na sygnał zrównania dnia z nocą
przyjdzie cichutko w mgły suknię spowita
lub wtargnie wichrem owiana, poprzedzona burzą
rozszalałego lata, które musi odejść w nieznane krainy.
Obie panie cudowne jak poranek na wiosnę
odejść nie chcą, niechętnie ale czas kierunek wskazuje,
wyciąga rękę w ich stronę zachęca, ponagla
czas nadszedł najwyższy na zmianę na scenie.
Powoli dzień krótszy biegnie do zachodu
noc dobą kieruje, coraz dłuższa i ciemna
ale kolory poranków są już tego warte
mienia się rudawo wokół nas w karuzeli czasu
zapraszając na ucztę kolorową i smaczną.
Nadejście jesieni by Tania Vilson is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivatives 4.0 International License.