Na pustej stronie

Pusta storna czeka na zapisanie

słowa myśli błądzą uciekają ode mnie

smutne popołudnie choć tak piękny zachód słońca za oknem

prześwietla nagie gałęzie drzew

wiosna uśmiecha się czas jej już nastał

czy zakróluje jeszcze w moim sercu

czy jeszcze ucieszą mnie zakwitające w ogrodzie dywany krokusów

promienie tańczącego ognia o poranku

Gdzie jestem

kiedy o poranku otwieram firany swoich rzęs

kiedy kochasz się ze mną

kiedy odchodzisz bezszelestnie bez słowa

kiedy pozostawiasz w odmętach marzeń jeszcze sennych

Jestem tutaj

to tutaj mnie odnajdziesz, wśród wiosennego bukietu żonkili

które wczoraj od Ciebie dostałam

wśród naszych wspólnych ścieżek krzyżujących się ciągle

biegnącego czasu, który nas rozdziela

na pustej stronie…

Tu i tam

Nasze spotkania coraz krótsze

nasze listy porywa listopadowy wiatr

Nasze myśli zabłąkane pogubiły się w czasie

nasze zmysły tęskniące jeszcze mocniej czekają

Nasze spojrzenia mają w sobie barwę rozstania

nasze ręce spragnione dotyku muska smutek

Nasze serca uderzają przerywanym rytmem

by nie zgłuszyć powrotu

Drżą przy każdym szmerze

wyskakują z piersi przy głośniejszym dźwięku

Mamy siebie tak krótko za krótko kochany

Wciąż gdzieś czas nas popycha

ty wychodzisz ja wracam

gdy ty wracasz wychodzę

Nasze ścieżki te same ale jakże dalekie

ty wciąż tam a ja tutaj wypatruję spotkania…

Niezapominajki

Dziecinne lata w kolorze niezapominajek otuliły mnie kocem, nie pozwalają zmarznąć w jesienne słotne wieczory i poranki, kiedy Ciebie nie ma przy mnie są jakby kochankiem, towarzyszem, bratem. W ich niebieskich oczach odbija się cały mój świat, moje tęsknoty, moja dziecinna radość, wesoła dojrzałość. Każdy czas jest dobry żeby powspominać te dziecięce lata, które upłynęły na beztroskiej zabawie nad małym potoczkiem, nad którym właśnie rosły zawsze latem niebieskie niezapominajki. I tak jak wtedy, tak i teraz nie pozwalają o sobie zapomnieć. Pamiętam.

I chociaż czas płynie bezlitośnie, lata upłynęły od ostatnich spotkań pamięć pozostała, ta sam, wrażliwa, wciąż powracająca. Choć z różnych okresów, to zawsze w tym samym kolorze niezapominajek.

Czy jesteś ze mną, czy Cię przy mnie nie ma, pamiętam!

I las pachnie dzisiaj wyjątkowo, jesień rozgościła się wśród leśnego runa. Kusi ciepłem świeżego powietrza. Kapelusze grzybów uśmiechają się do mnie błyszcząc swoimi brązowymi główkami. Zielone gąski zakopały się w piasku, nie chcą być odnalezione, jeszcze chwilę będą igrać z grzybiarzami. I chociaż słońce znów udało się na odpoczynek chowając swoje lico za ciemniejszą chmurką, to ja widzę jasny promień otulający moje zmysły.

Czy jesteś ze mną, czy Cię przy mnie nie ma, jesteś!

A w sadzie cisza, drzewa zrzucają liście, kładą coroczny dar naturze za obfitość plonów. Ogromna grusza schyla się w ukłonach uścielając dywan z drobnych liści, mała wisienka po środku stojąc uczy się od starszych. Dostojne jabłonie zaprzyjaźniły się ze smukłymi czereśniami, już umówiły się na zimowy sen, która za rok będzie pierwsza? Śliwy aż pokraśniały bo ich owoc były słodkie, pełne ich kosze gospodarz nazbierał. Będą miały spokojny zimowy sen. Zasłużyły. Sad zasypia powoli.

Czy jesteś ze mną, czy Cię przy mnie nie ma, zawsze Cię odnajdę!