Troszkę jesieni

Dzisiaj zaglądnęła jesienna szarość do mojego świata

Ale rozproszyły ją już żółte i złote liście na klonach

Zaglądają przez okna, witają się ze mną już o poranku

Szeleszcząc budzą moje jeszcze przymknięte powieki

Zapraszają i zapowiadają piękny dzień, choć słońce gdzieś się podziało

Czyżby w lesie się schowałało?

Może na grzyby poszło, pyszne zapachy przyniesie dnia następnego?

Może zaprosi nas do tańca po jesiennym dywanie?

Może deszcz liści otuli nasze tęsknoty?

Może przypomni kilka letnich chwil?

Może przeglądnie się w zielonych tęczówkach moich oczu?

Może odgadnie sekrety skrywane głęboko na dnie serca?

Może odsłoni krajobrazy zmiennej o tej porze roku aury?

Czas pokaże… trochę jesiennego oblicza.

Przez deszczu krople

Niebo płacze, rozpacza, jesień żegna lato

Znowu się rozminą, nigdy nie spotkają

Jedno przychodzi gdy drugie odchodzi

Zabierz mnie lecie, zabierz do krainy szcześcia

Zabierz stąd moje smutki, pozostaw marzenia

Tych cząstek układanki zwanych losem

Poukładaj w całość tylko te słoneczne dni i noce księżycowe

Tylko te spędzone z nim

Nie zacieraj śladów nie niszcz ścieżek mocno wydeptanych

Niech ślad zapomnienia nie dotknie delikatnych strun mojego smutku i mojej tęsknoty

Niech strumienie deszczu nie rozmyją wspomnień

Ich magicznej siły ich kolorów i zmysłów

Niech tylko on pozostanie…

Nie

Tęsknię za tobą

nie dzwonisz nie piszesz nie odpowiadasz

wyszedłeś wczesnym rankiem

pościel jeszcze pachniała otulona nocą

śpię na twojej poduszce żeby nie zapomnieć

kiedy ostatnim razem przy mnie byłeś

piliśmy kawę jeszcze ciemnym rankiem

pocałunkami dekorując nasze powitanie

delikatne i intensywne

choć jesteś wciąż przy mnie

to jednak zbyt mało mam twojego uśmiechu

twych drapieżnych spojrzeń

które torują drogi naszych spotkań w cichym wstchnieniu

wśród pierwszych promieni wrześniowego słońca

nie nie odchodź już więcej…