Na dłoni

W słonecznej krainie, tak nazywam ją czasami – słoneczna kraina moich myśli – ale zwrot, właśnie taka huśtawka to moja codzienna zabawa na poważnie. Teraz nie mam możliwości rozwinąć tej myśli ale może jeszcze kiedyś spocznę na tych linijkach i spróbuję je opromienić.
Bo przecież po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój.
Ale przecież ja uwielbiam bujać w obłokach.
To najcieplejsze miejsce w całym bezmiarze moich światów !
Kiedy tak siedzę w półleżącej pozie i patrzę na biały ekran, przyszła mi na myśl pewna historia…
I zniknęła, tak szybko jak się pojawiła – technologia ją zgubiła.
Może odnajdzie się wśród pożółkłych liści,
zeschniętych traw, nagich konarów drzew.
Poszukam, może kiedyś ją znajdę.
Przecież warto odszukać tę właśnie historię,
która powstaje w głowie by nigdy nie oglądać światła białej kartki.

Pytanie !?

Pytasz czasem – „Gdzie jestem?”
„W szyfrach strof czy ukryty ?”
W labiryncie fantazji, za zasłoną słów kilku!
Jesteś w wierszach pomiędzy
w wietrze wolnym, porwistym,
w falach morza rytmicznie
brzegu plażę pieszczących.
Dzikim oczu spojrzeniu,
w skrawku nieba płonącym
o zachodzie, o wschodzie
barw symfonią grający.
Skrywasz serce w marzeniu
ścigasz ptaka co leci
gdzieś na koniec, początków
w labiryncie się chowasz.
W tafli wody co kocha
szmaragdowym odblaskiem
księżycowe wizyty zatrzymane na chwilę,
zagłuszone strumieniem
co orzeźwia i krzepi.
I tu jesteś, gdy zechcesz,
kiedy czas ci pozwala, kiedy myśli spokojne
niespokojnie kołaczą.
I uciekasz i wracasz.
I tu mieszkasz i jesteś.
Kiedy zechcesz, gdy zechcesz
możesz usiąść i zostać.