Z przeszłości

Na starej fotografii osiadł kurz
i nikt go nie strąca,
rozgościł się na dobre
i spowija obraz w swej mglistej poświacie.
Kto na niej jest ?
Kogo przedstawia ?

Kto ciekaw niech spojrzy.
Nikt się nie odważy
by zdmuchnąć mgiełkę kurzu.
Żeby, nie rozdzielić tych dwojga,
dawno już rozdzielonych.

To oni. Na wieki złączeni, to oni.
Kiedyś tacy szczęśliwi i pełni nadziei.
Bez retuszu, bez fałszu.
To przeszłość przykryta grubą warstwą przyszłości.
Jak ciężka i nikomu niepotrzebna walizka.

I, że nie opuszczę cię aż do śmierci……..

Nasze nie nasze

Nasze pocałunki na pożegnanie
nieistniejące
Nasze pieszczoty na powitanie
bez dotyku ciał
Jak muśnięcia motyla
o świcie

Nasze spory o nic
i dyskusje o wszystkim
Nasz wspólny odległy świat
gdzieś w innym wymiarze
lecz w tym samym czasie

Nasze drogi
które ciągle się rozchodzą
Skrzyżowania
które się nie krzyżują

Z pełnym bagażem
ciężkim od szczęścia
każde z nas idzie
wciąż w swoją stronę

W nasze nie nasze

W podróży osobno

Bez końca,
w podróży,
stacja, po stacji,
przemykające za oknem obrazy,
niby takie same, a wciąż fascynujące.

Ona i on,
dziwne spotkanie,
nieplanowane, przypadkowe.
Początek bez końca,
z biletem bez powrotu.

Nawet gdy dopadają ich zwątpienia,
gdy podróż doskwiera,
w niewygodnym przedziale,
oni z uśmiechem patrzą w przyszłość,
delikatnie, dyskretnie,
tak by nikt nie zobaczył.

Chwytają się za ręce
i już od nowa mogą znosić
wszystkie niedogodności
podróży, ich wspólne osobno.

Przed nimi roztacza się magiczny ogród,
a brama doń jest szeroko otwarta.