W chaosie, zamieszaniu, gonitwie
szukam uczuć zgubionych i emocji rozchwianych
kochanych, jedynych, dziecinnych
tych świątecznych bielą zabarwionych śniegu
w gwiazdki pierwszej blasku zachowanych, ukrytych
pędzę naprzód przywitać Pana mego
Małego w żłóbku narodzonego
w ubogiej stajence przy Matce co serce
gorące rozpala, ogrzewa i chroni
przy Józefie co Świętym patronem rodziny
pozostał na wieki kochany choć w cieniu
gdzie pasterze lud prosty jego dzisiaj był pierwszy
a za nimi kto żyw wierzy i odmraża swe serce
trzej królowie ci mędrcy którzy też Go czekali
i my sami na końcu z wdzięcznym sercem
otwartym choć jeszcze nie wiemy jaką łaską
nasz Pan nas dzisiaj obdarza, że możemy tu jeszcze
rok następny świętować.
I znów świata otchłanie pokonają nas z czasem
do następnej wigilii i Bożego zrodzenia
czy będziemy tu jeszcze w składzie takim
czy innym
nie marnujmy tej chwili w tej jedynej
tej pięknej uszanujmy ten wieczór
czarów wigilijnych
podziękujmy za dobro i przeprośmy za zło całe
które wokół panoszyć wciąż bezkarnie się chciało
nie pozwólmy myślom co czarne roztaczają pazury
dajmy wejście jasności chwała Bogu na wysokości.
I wesołych, radosnych i razem i na zawsze świąt w naszych sercach życzę Wam Kochani!
Kategoria: Osobiste
Idź i pomyśl
chodzimy zagubieni wśród krzyży i pomników
wspominamy tych którzy odeszli
zerkamy na prawo i na lewo alejki
coraz więcej znajomych już nie ma
ojciec brat przyjaciel kolega
gdzieś kiedyś a może wszyscy się tam spotkamy
oni wiedzą my jeszcze w pół tu drogi
idziemy bliżej dalej nie wiemy co jeszcze czy czas przyjdzie już taki
gdy świat ze światem jednaki zaprzyjaźnić się zechce
doczekamy oni nam już powiedzą my spojrzymy
że jednak wspólny los nas tam czeka jeden
czy ty kochasz tam także czy tu tęsknisz tam również
jeszcze nikt tego zgłębić nie zdołał
więc znicz zapal i postaw chryzantemę na grobie
odejdź pomyśli posłuchaj i przeżyj
każdy dzień jakbyś jutro już tajemnic doświadczał
i godziny co dzielą cię wieki
idź i z wiarą postępuj że czas jeszcze cię czeka niepewny
Lato smutne
W sadzie, który kwietny
jabłonią i gruszą, gałązkami wiśni i czereśni pękatym
przechadzam się samotnie
Wśród jaśminów, forsycji i bzów wonnych
szukam siebie z lat dawnych
wesołej, beztroskiej i bosostopej.
Gdzie ta dziewczyna, której uśmiech każdy dzień pochmurny rozjaśniał.
W sadzie pełnym owoców przysiadam samotnie i szukam
swoich wolnych myśli, które znowu popędziły przed siebie
byle dalej od smutku, byle bliżej do słońca,
wśród gałęzi zaczaił się ptak co śpiewa tyko dla mnie o świcie.
Hej lato gdzie jesteś pojawiasz się i już nim się przyzwyczaję już cię nie ma.
Ukrywasz się w ogrodowych rabatkach aż pomidor się czerwieni a ogórek zzieleniał z zazdrości
W konarach starej morwy czerniejesz zawzięcie nica pełnię przynosisz widną i bezchmurną
w dzień chowasz się szczelnie za chmurna zasłoną płacząc po kryjomu deszczu łzami wielkimi.
Ach lato kapryśne kpi z nas już od wiosny.