A czas płynie i płynie …..

Kocham, bo bez miłości nie ma życia,
jestem z nim, bez niego nie istnieje.

Ona jest sensem, on jest powietrzem,
jest moim oparciem, wyciera moje łzy
gdy płaczę w niemocy dnia codziennego,
Śmieje się ze mną gdy coś mnie rozbawi,
i rozśmiesza gdy nie umiem się już śmiać.
Jego delikatny szept pieści moje zmysły.

Bukiety kwiatów, które przynosi rozszerzają moje źrenice,
żółtym kolorem maluje swoje uczucia
w zielonej łące żółte kaczeńce otwierają pąki
do słonecznej tarczy nad stawu kryształowymi wodami.

Jestem w jego słońcu życiowej drogi
czuję jego miłość jak słońca promienie
i ramiona, które zawsze otaczają mnie czule
tego potrzebuję, tego pragnę, to mam.

Bo wiosną

Bo właśnie wiosną budzą się uczucia,
jak delikatne promienie nieśmiałego słońca,
które rozgrzewa jeszcze zimne policzki
schowane w cieniu zimowej poświaty..

I Ty też to czujesz, twój uśmiech to zdradza,
jakoś cieplej zrobiło się miedzy nami.
Ty jesteś zimowy lecz wiosna
rozgrzewa już serce Twoje i i twarzy kawałek.

Mam wiosenne myśli, a ty letnie plany.
Mam rumieniec na twarzy i znów kilka piegów.
Ty je będziesz liczył i znów się nie zgodzi
ten dziwny rachunek, ta igraszka ze słońcem.

Będziesz je zaznaczał wciąż pocałunkami,
ja będę się śmiała na głos i donośnie,
moje serce w Twoich dłoniach się znajdzie
Twoje w moich spocznie i już tam zostanie.

Na zawsze i wciąż będzie z nami wiosna,
ja będę się śmiała, a ty liczył piegi
małe rude kropki pośród mojej twarzy,
które tak lubisz pieścić w słonecznej altanie.

Jesienne dni

Za oknem już ciemno,
zagościła jesień,
wiatr strącił liście z drzew.
Cała paleta kolorów przepadła
gdzieś rozwiana wiatrem i myślami serc.

Jestem sama.
To takie przygnębiające.
Wokół mnie rozpościera skrzydła szarość,
a to przecież mój ulubiony kolor!
Ale w palecie barw, do wyboru, nie solo!

Czas się wlecze bez Ciebie!
To niesprawiedliwe!
Ogień się pali na darmo
czeka, roznieca i żali.
A my każde osobno
ja tu a ty gdzieś w oddali.
Jesień i szarość
ogień i pustka.

Jesteś!

A ja tak płonę, tak pragnę.
Jest tak pięknie, jestem sobą.
To takie fascynujące.
Tak rzadko mogę robić co chcę,
Myśleć jak chcę.

Obawa, może strach,
i jego wszystkie odcienie
Bo może źle, bo może tak nie wypada?
Jak długo?

Muszę wyzwolić swój umysł,
Iść na przód i żyć,
Żyć we wszystkich kolorach i odcieniach.
Tak! Krzyczeć – wolność,
Wbrew temu co wolno, co jest przyjęte,
co jest właściwe.

Kocham życie w jego wszystkich odcieniach
i szarość też może być błoga!