Nie

Nie zniewolisz mojego umysłu, nigy

Nie okiełznasz wiatru

One będą zawsze wolne

wolne jak ptaki, które mkną po niebie

niebo to ty

jestem w labiryncie, z którego wyjść nie chcę,

jesteś wszystkim

jesteś wczorajszym zachodem dzisiejszym porankiem,

jutrzejszym nie wiem

jesteś moim niebem

jesteś moim wszystkim,

zatracam się w tobie

w każdej godzinie

już inaczej nie umiem

to ja właśnie

nago stoję przed tobą

przyjmiesz moją niewinność

oddaję się tobie…

Przeminęło

Otulona smutkiem

W pięknym słonecznym dniu odganiam demony przyszłości

Łzami toruję im drogi

Oczy mgłą zasłonięte nic już nie chcą widzieć

Zamknęłam uczucia w sobie

Świat nie jest już taki kuszący

Samotność wdziera się wszędzie

Promienie słońca parzą

światło razi źrenice

Ciemność przeraża

wiatr smaga policzki

Fale dławią emocje

Przeminęło wczoraj

Nie ma już jutra.

List

Tak dawno do Ciebie nie pisałam, chyba już nie pamiętam jak to się robi. Od czego zacząć naszą rozmowę, jak połączyć zerwany wątek?

Czy kiedy świt wstaje i widzę Ciebie, to dobrze?

Kiedy wypełniasz moje sny i jawę, czy dobrze?

Kiedy w dniu każdym Ty przy mnie jesteś, to dobrze?

Znikasz, mówiłeś.

Odchodzisz ode mnie.

Zamknęłaś się w sobie, już Cię nie poznaję.

Gdzie się podziała ta ruda istota, śmiechem witająca każdy promień dzienny?

Gdzie się podziała ta dziewczyna wesoła, której błyszczące oczy oznajmiały nadzieję?

Od uśmiechu, który serce do tańca zapraszał.

Gdzie ten świat, co wibrował od jej głosu śpiewnego,

Gdzie jesteś?

Czy list ten adresata znajdzie?