O świcie

Świt obudził mnie świtaniem

O poranku wszystko jest możliwe

Spacer po tęczy spotkanie na moście wspomnień

Twój czuły dotyk

Moje zielone spojrzenie już wesołe od rana

Nowy dniu witaj!

Smak porannej kawy ten niepowtarzalny

Tylko z Tobą jeszcze w objęciach nocy

Co przyniesie dzień

Wszystko zaakceptuję gdy Ty jesteś ze mną.

Tutaj

Cichutko przechadzam się wśród wspomnień

dni i wieczory spędzone tu razem wyświetlają się na nieboskłonie

oglądam klatka po klatce by niczego nie przeoczyć

Czas płynie szybko, bezlitośnie zabiera wspomnienia

zamyka je w tajemniczy kufer zapomnienia

wyrzuca klucz

drwi

Otwieram okno na nowe marzenia

przeglądam stare fotografie

wszystko jest takie świeże, nieskalane czasem

nic się nie zmieniło

świat wygląda inaczej

ale my pozostajemy wciąż razem osobno

Lato, lato

Poranek w sadzie zawitał deszczowy

mgła przechadza się między drzewami

zagląda do mojego okna

dotyka mojego ciepłego policzka

wstań, już czas rozpocząć nowy dzień

ktoś tam daleko na ciebie dziś czeka

Cichną śpiewy ptaków

milkną odgłosy nocy dzień budzi marzenia

przywołuje do życia

Mam tak wiele czasu, który wciąż mi ucieka,

wciąż zabiera kolory, ciągle zmienia obrazy

W jeszcze zielonym sadzie dzisiaj się spotkamy

by jutro już powitać złotą słoneczną jesień

Kto nadąży, policzy dni przemijanie

nocy widnych i ciemnych granatowe odmęty

co połączy kochanków na wieki

na wieki rozłączonych

dzień czy noc?