Sierpniowa nostalgia

Sierp letniego księżyca obudził wspomnienia

Mocno ukryte przed jego blaskiem, drzemały jak zając przy miedzy jesienią

Świadek naszych spotkań uśmiechął się do mnie

szelmowskim uśmiechem Twardowskiego diabła

Tak, dzisiaj nie umkniesz ruda wiewióreczko

przed okiem niebieskim, przed wspomnień krainą

Ona czeka codziennie, codziennie tak samo

wypatruje tej twarzy piegowatej, radosnej

Gdzie jest ta dziewczyna

Tyle wspólnych spotkań,

słów niewypowiedzianych, gestów delikatnych

wymownych spojrzeń.

Wszystko porwał wicher zapomnienia

Nie

Jesteśmy, zawsze tacy sami, choć już zupełnie inni, odmienieni czasem.

Gdzieś

Zabierzesz mnie na łąkę, gdzie znajomy świerszcz stroi skrzypce na wieczorny koncert

Zabierzesz mnie nad rzekę, której nurt płynie wolno jak nić z kłębka rozwijana

Zabierz mnie do sadu pełnego kolorowych kwiatów owocem pachnących, pszczoły kuszących

Zabierz mnie na ciepłą plażę, gdzie szum fal i wiatru zagłusza wszystkie smutki i zamienia je w perły

Zabierz mnie do magicznego zakątka naszych wspólnych myśli, które zawsze kolorowe prowadzą do szczęścia

Zabierzesz mnie daleko, gdzie nikt nas nie zobaczy, a nasz świat będzie jeden na zawsze jednaki.

Do naszego raju, tam gdzie wieczna wiosna rozgrzewać będzie nasze serca spragnione miłości

Porwij mnie dzisiaj jak wiatr liść porywa

Zabierz mnie tam!

Odeszli

Odchodzimy coraz mniej nas wokoło

Pozostaje pamięć, pozostaje smutek

Nic go nie zastąpi, nikt nie odczaruje razem

Nie będziemy już razem śmiać się, płakać wspólnie

Nie usiądziemy na ławce w parku żeby liczyć kasztany

Nie zerwiemy wspólnie polnych kwiatów na łące by je wplatać w warkocze

Nie zrobimy psikusa sąsiadce, która mieszka za rogiem

Nie popatrzymy w jedno okno, za którym wiosnę ptaki oznajmiały

Nasze myśli osobno już wirować będą jak samotne liście popychane listopadowym wiatrem

Śpieszmy się, żeby nie utracić tych chwil, mrugnięcia powiek, które są nam dane

Nie na zawsze.