Na dzień dobry, dobranoc

Witaj poranku, witaj już chłodny
w szalu z mgły utkany, delikatnej i zwiewnej
w rześkiej chwili pobudki ze skowronkiem i słońcem
wstajesz.
Nieśmiało dotykasz moich ciepłych policzków
odnajdujesz je jeszcze w snu baśniach zgubione
i zaczerwienione nocnym z nimi spotkaniem.
Jesteś tym co przynosi niewiadome i ważne,
małoważne i zwykłe i niezwykłe spotkania.
Mgła unosi się tęskna może wieczór ją wezwie
może zachód słoneczny we mgle zniknie i uśnie
w jej objęciach subtelnych swoją głowę położy
w puchu białym, ulotnym zaśnie znowu spokojny.
A ja zasnę w jej ciepłym i ulotnym uroku
może wstanie też ze mną i uniesie kurtynę
dziwów dźwięków, obrazów, barw tysiące odcieni
znów odsłoni, znów rozda oczom moim zaspanym
pieśń poranka, co niesie mnie na skrzydłach
w dnia otchłań, bym pod wieczór zmęczona
pod powieką uśpioną w mgły ramionach
zasnęła.

Na brzegu

A kiedy jestem na brzegu
jestem tutaj i wszędzie
łapię ramiona wiatru
mam siłę, bawić się z nim.
Na przystani, którą mi zbudowałeś
cumują bezpiecznie statki
moich wolnych myśli.
Mam krąg horyzontu
rozpostarty przed sobą
mam ster w ręku i żagle pełne wiatru,
który dał mi się złapać
i zniewolić na chwilę.
To ulotne jak tęcza
w jej kolorach i kształcie.
A więc chwytam zachłannie
te momenty w dni wskazówek zegarze
ukryte głęboko, by móc
spotkać cię tutaj
na tym brzegu gdzie zawsze
w twoim świecie i moim
most nas dzieli tęczowy
niewidoczny dla świata
tylko dla nas otwarty.

Sierpniowe bogactwa

W krainie słonecznego poranka
roznosi się zapach sierpniowych żniw
już pola kipią od dojrzałych łanów
których złote kłosy mienią się wśród świata
jak włosy kochanki w warkocze splecione
iskrzą się i falują od twoich dłoni
wiatr układa trawy złotem obsypane
pod dłonie żniwiarza wprawne i silne
opalone słońca sierpniowego obliczem
będą leżeć na ziemi która je karmiła
będą snopem jasnym ozdabiały pola
uśmiechem jej szczerym rozświetlone mocno
południe już przyszło i czas nadszedł
w koszu pachnie szarlotka z cynamonu nutą
kompot z jabłek w dzbanku kusi swoją barwą
i usiądą na trawie zmęczeni radośni
zakochani w sobie krajobrazu słodyczą
połączeni w jedno połączeni ze sobą
z tą ziemią z tym światem malowanym sierpniem.