Tutaj

Cichutko przechadzam się wśród wspomnień

dni i wieczory spędzone tu razem wyświetlają się na nieboskłonie

oglądam klatka po klatce by niczego nie przeoczyć

Czas płynie szybko, bezlitośnie zabiera wspomnienia

zamyka je w tajemniczy kufer zapomnienia

wyrzuca klucz

drwi

Otwieram okno na nowe marzenia

przeglądam stare fotografie

wszystko jest takie świeże, nieskalane czasem

nic się nie zmieniło

świat wygląda inaczej

ale my pozostajemy wciąż razem osobno

Lato, lato

Poranek w sadzie zawitał deszczowy

mgła przechadza się między drzewami

zagląda do mojego okna

dotyka mojego ciepłego policzka

wstań, już czas rozpocząć nowy dzień

ktoś tam daleko na ciebie dziś czeka

Cichną śpiewy ptaków

milkną odgłosy nocy dzień budzi marzenia

przywołuje do życia

Mam tak wiele czasu, który wciąż mi ucieka,

wciąż zabiera kolory, ciągle zmienia obrazy

W jeszcze zielonym sadzie dzisiaj się spotkamy

by jutro już powitać złotą słoneczną jesień

Kto nadąży, policzy dni przemijanie

nocy widnych i ciemnych granatowe odmęty

co połączy kochanków na wieki

na wieki rozłączonych

dzień czy noc?

Sierpniowa nostalgia

Sierp letniego księżyca obudził wspomnienia

Mocno ukryte przed jego blaskiem, drzemały jak zając przy miedzy jesienią

Świadek naszych spotkań uśmiechął się do mnie

szelmowskim uśmiechem Twardowskiego diabła

Tak, dzisiaj nie umkniesz ruda wiewióreczko

przed okiem niebieskim, przed wspomnień krainą

Ona czeka codziennie, codziennie tak samo

wypatruje tej twarzy piegowatej, radosnej

Gdzie jest ta dziewczyna

Tyle wspólnych spotkań,

słów niewypowiedzianych, gestów delikatnych

wymownych spojrzeń.

Wszystko porwał wicher zapomnienia

Nie

Jesteśmy, zawsze tacy sami, choć już zupełnie inni, odmienieni czasem.