Wiosna

W nowej wciąż szacie ogląda mnie świat.
Budzi się nowy dzień, zagląda przez okna.
Czy jestem, czy wstaję, pyta słońca promień.

A ja powolutku otwieram zielone oczy i …
Ich szafiry widzą już skrawek świtu.
Tu jesteś moja wiosno.

Łąka z zielonej, soczystej trawy,
perli się już kropelkami rosy,
by twoje stopy mogły się unosić,
w woni bukietów z jej ziół kwiatów.

Tęczowe refleksy pobłyskują z dala
nad meszkiem trawy, nad perłami rosy,
nad ziemi okręgiem, nad mgły porannej płaszczem.

A ja już biegnę, frunę nad światem,
by wchłonąć zapach budzącej się wiosny,
By w ramionach świtu, czarownej chwili, spełnić jej marzenia.

Z nim

Zasypiam przy nim, by o poranku
Poczuć jego ciepło, jego cudowny męski zapach.
Zniewolić się w miłości do niego,
Zapomnieć się w jego ramionach.

Zaczynam dzień czując go wszędzie.
Jest ze mną, towarzyszy mi w każdej minucie.
Ma klucz do mojego serca, jest lustrem moich oczu.
Zamyka w swojej silnej dłoni mój cały świat.

Kocha i jest kochany.
Pieści moje zmysły swoimi emocjami,
Rozpala moje uczucia swoimi pocałunkami,
Delikatnymi i zachłannymi.

Zasypiam przy nim, by śnić o naszej miłości.
Rozgrzanej, zmysłowej krainie bez chmur.
W słońcu chodzimy nadzy po plaży naszych miłosnych uniesień.
Sączymy rosę naszej rozkoszy
Z kielicha pełnego naszego zespolenia.

Lekkość

W ciszy budzę się do życia,
wstaje świt o własnych siłach.
A ja nigdy nie podrywam się do lotu
tylko czekam.

Odwiedzam cudowne miejsca,
bezkarnie i na gapę.
I wtedy więcej widzę
i czuję też inaczej.

A później kiedy dzień zasypia
w puchowej kołdrze za horyzontem,
mogę wspominać swoje podróże
i oprawiać je w cudowne,
niczym nieograniczone ramy,
by wrzucać nowe myśli,
zamieniać obrazy, by czuć się szczęśliwą
i wolną zarazem.

I gdy spadnie pierwszy śnieg
popatrzyć przez okno
i wyobrażać sobie ciepłą plażę
i morze i czapkę na głowie i ……….
to co tyko zechcę i ……….
a reszta sama się w głowie ułoży.