Ogrody

Chciałbym się tak codziennie budzić

zanurzony w ogrodzie Twoich tajemniczych myśli

oddychałbym ich różanym zapachem

powietrze zawibrowałoby naszym połączeniem

świat wirowałby dokoła wesołym śmiechem

kolory pomieszałyby barwy tworząc nowe

ja malowałbym obraz ty słowem dźwięcznym mówiłabyś do mnie

szeptem pieściłabyś zmysły wyostrzone

spacer po plaży po gorącym piasku

kąpiel w lazurowym morzu poezji miedzy słowami

których nikt nie zrozumie oprócz nas

W owocowym gaiku

Sad tak pieknie wygląda schyłkiem lata spleciony

Udekorowany w kolory

Dzwonki gruszy poruszają się lekko dyskretnie dzwonią na pobudkę

Jabłka się rumienią od zalotnych spojrzeń jeszcze mocno rozgrzanego słońca

Śliwy chylą swoje ramiona od nadmiaru owoców

Krzaczki malin nisko kłaniają się dniowi

Ogród kusi i wabi do przechadzek wesołych

Do siedzenia na trawie na kraciastym kocyku

Taca już wypełniona kolorowym kilimem słodkich pysznych owoców

Ty usiądziesz tuż obok ja zaparzę herbatę

Wypoczniemy spokojnie otuleni zapachem końca lata

O świcie

Świt obudził mnie świtaniem

O poranku wszystko jest możliwe

Spacer po tęczy spotkanie na moście wspomnień

Twój czuły dotyk

Moje zielone spojrzenie już wesołe od rana

Nowy dniu witaj!

Smak porannej kawy ten niepowtarzalny

Tylko z Tobą jeszcze w objęciach nocy

Co przyniesie dzień

Wszystko zaakceptuję gdy Ty jesteś ze mną.