Orkan

Niebezpiecznie szybko

w jego oku widzę ciebie

przemykasz jak zwierzę

cicho i groźnie

nie dla mnie.

Staję na brzegu

patrzę w dal

mój wzrok utkwiony

gdzieś daleko

marzeń kilka

czy jeszcze się spotkamy.

Dwa brzegi rwącej rzeki

dwa świat

twój i mój

słońce i księżyc.

Czy jest nić

co połączy

dwa stworzenia tej ziemi

jego naturę zwierzęcą

i jej delikatność nieziemską.

Pędzi orkan

on może

ich połączyć lub zniszczyć

poczekajmy …

Panta Rhei

Tyle pytań o przyszłość

deszcz zmywa łzami po szybie

stuka, zacina, szumi szarością

wszystko przemija.

Tylko nasze dyskretne spotkania

na białym piasku plaży

w okna słonecznych zasłonach

w kolorze lazurowego nieba.

W otwartej linii horyzontu

widnokręgu przemijania

jesteśmy mimo wszystko,

mimo burz i niepowodzeń.

Na krótkie chwile kradzione po cichu

nasączone tęsknoty czerwcowego wieczoru

skąpanego w jaśminu płatkach i zapachu

ciepłym i odurzającym jak miłość.

Otuleni tą chwilą przemijamy cichutko

obok siebie i razem i osobno i mimo

czas wciąż płynie i nas porywa ze sobą

i nie pyta czy chcemy, czas przemija.

Nieznajoma

I pozostanę nieznajomą,
gdzieś tam, gdzieś po drugiej stronie.
Tam pozostanę już chyba na zawsze,
na wieki po kres tej bajki.

Gdzieś daleko,
za kolejnymi kartkami zapisanymi wierszem,
w myśli labiryncie, w draperiach, na wyspie.
Osobiście i w nim kiedy go nie ma.

Przychodzę i odchodzę gdy zechcesz.
Jestem, nie ma mnie gdy zapragniesz.
Mam wiele dróg, jeszcze więcej rozdroży.
Mam wiele dylematów, jeszcze więcej zagadek.

Walka z demonami zawsze wyczerpuje.
Lecz wychodzę obronna choć zmęczona okrutnie.
Znowu jestem w tunelu, a na końcu jest światło.
Tego zawsze się trzymam, to mi daje nadzieję.

I pozostanę nieznajomą,
nieznajomą i obcą na tym świecie, na chwilę
pozostanę …