Łzami napisany

Łzami napisane

ścieżki tęsknoty wyznaczone wspomnieniem

naszego pierwszego spotkania

list niezapisany złotymi zgłoskami

Pierwsze drżenie serca

kilka pierwszych spojrzeń

tylko ty i ja w cieniu naszych myśli

Poplątane sprawy życiem zgmatwanym

krążą wokół jak kruki czarne i nieznane

mają odcień goryczy gdy odczarowane

mają barwę miłości gdy zaczarowane

Kiedyś miałam długie loki

w które zaplatałeś żółte kaczeńce

kiedyś miałam palce zaplecione w twoich

teraz jest inaczej

Może kiedyś jeszcze kiedyś zobaczymy siebie

może odnajdziemy naszą wspólną scieżkę

może nasze oczy znów zobaczą siebie

może dłonie znajdą dotyk który wiąże

Tyle nocy bez siebie

Czy spotkamy się jeszcze

Czy dojdziemy do siebie

Czy pójdziemy przed siebie

połączeni miłością która nas odnalazła

O tak

Ogień i woda

świt i zmrok

lato i zima

dzień i noc

on i ona

rude i siwe

wilk i panna

nierzeczywiste i prawdziwe

plaża i fale

skały i woda

prawda i fikcja

mosty dwa

tęczy początek i koniec

życia dwa tak odległe

jej dwa razy stracone, odzyskane dla niego

on

ona

nie razem osobno na zawsze

jak Romeo i Julia

w jednym grobie spoczęli

zawsze i nigdy

razem i osobno

dojrzałe niedojrzałe

mit i prawda

ciało i duch

zachód i wschód…

Już biało

Biały puch osiadł na gałęziach, rozświetlił szarość dnia,

za oknem półmrok już nie taki straszny.

Czekam na ciebie otulona zachodem słońca, który dziś dyskretny nam się nie pokazał.

Grudniowe krótkie popołudnie wypełnione tęsknotą,

czy coś ją wypełnić jeszcze dzisiaj zdoła.

Może słów kilka w przelocie zgubionych, niepostrzeżenie i w tajemnicy.

Może myśl jakaś, która dawno skryta uwolni się wreszcie z zakamarków światów.

Może ktoś skreśli zdań kolorowych kilka linijek bym je odszukała w korytarzach życia.

Obrazy przede mną na zimowym dywanie rozłoży na sztalugach czasu.

Zatańczę na śniegu w złotej sukni jeszcze pachnącej jesiennym sadem i kroplami rosy, które w moich włosach jak perły znalazły mieszkanie.

Może mnie odszukasz, kiedyś na końcu świata wśród słów wielu niewypowiedzianych.